Janusz Kozielski lekarz weterynarii
uczestnik Powstania Warszawskiego spoczywa na cmentarzu w Chojnie

 



 

Janusz Kozielski ur. 07.02.1912 r. w Brześciu Kujawskim. Syn Kazimiery z Piotrowskich Kozielskiej i Tomasza Kozielskiego (inż. mechanik maszyn cukrowniczych, specjalność kotły parowe). Po ukończeniu Gimnazjum Towarzystwa „Oświata” w Kole zostaje studentem  Wydziału Weterynarii Uniwersytetu Józefa Piłsudskiego w Warszawie w latach
1934 – 1937, kończy go z tytułem lekarza weterynarii.

 


 

 

 


Indeks

 


Indeks

 


Indeks

 


Indeks

 


Indeks

 


Indeks

 

 

 

W latach 1933-34 odbywał służbę wojskową jako podchorąży
w Szkole Podchorążych Rezerwy Piechoty.

 


Zdjęcie młyna chojeńskiego z 1934 r.

 

  W 1932 r. Tomasz Kozielski (dyrektor cukrowni w Żychlinie, a następnie w Dobrzelinie g.Żychlin, kilkanaście kilometrów od Kutna ) kupuje gospodarstwo rolne i młyn wodny w Chojnie o powierzchni 16.30.04ha  dla swej żony Kazimiery
z Piotrowskich Kozielskiej (na podstawie dokumentów Tadeusza Dutkiewicza, notariusza z Wronek). Kazimiera i Tomasz Kozielscy mieli sześcioro dzieci. Córki: Bolesławę i Helenę oraz synów: Lecha, Mariana, Janusza i Henryka.

 


Rodzina Kozielskich

Synowie Lech i Janusz przystąpili do gruntownej modernizacji młyna w Chojnie. Byli to ludzie bardzo inteligentni i lubiani przez mieszkańców Chojna oraz okolicznych klientów młyna. Uznania Lechowi Kozielskiemu dodawało uczestnictwo od stycznia 1919r.w Zbrojnym Odruchu Narodowym, Powstaniu Wielkopolskim  w szeregach 14 Dywizji Piechoty Wielkopolskiej/1 Dywizji Strzelców Wielkopolskich. Za męstwo i wybitne czyny na polu chwały nagrodzony został dwukrotnie „Krzyżem Walecznych”: w 1920r i w 1921r. Następnie za udział w wojnie 1922r. Naczelnik Państwa i Naczelny Wódz nadał bombardierowi Lechowi Kozielskiemu 14pap.order „VIRTUTI MILITARI”. Najmłodszy z braci, Henryk Kozielski brał udział w Wojnie Obronnej 1939r.Walczył w szeregach Armii Poznań: w Bitwie nad Bzurą i w Obronie Warszawy, w której został ciężko ranny. Do końca życia miał odłamki granatu w nodze. Do najważniejszych usprawnień, jakich dokonali w młynie Kozielscy, należy zainstalowanie nowej turbiny wodnej.

 


Wraz z nową turbiną został zainstalowany nowy wał napędowy z kołami do pasów transmisyjnych. Zainstalowano również dwie pary nowych walców do przemiału zboża wraz z urządzeniami do odsiewania poszczególnych frakcji mąki oraz do jej mieszania. Od strony drogi, gdzie podjeżdżały wozy ze zbożem skonstruowano windę z łańcuchem, do której przywiązywano worki zboża
i wciągano na I piętro. Dawniej rolnicy musieli tam wnosić worki zboża na plecach. Młyn oprócz dwóch walców do mielenia zboża i wszystkich urządzeń mechanicznych do jego czyszczenia
i transportu posiadał dodatkowo kamienie młyńskie do śrutowania zbóż. Po za tym, przy pomocy kół i naciągniętych na nich lin stalowych napędzał młocarnię zbóż znajdującą się w odległej od młyna o 50 m stodole. Moc nominalna turbiny wodnej po dokonanych w młynie usprawnieniach wynosiła 30 kM i praktycznie wobec dostatku wody, po podniesieniu się wód gruntowych spowodowanego głownie wycięciem zniszczonych przez sówkę chojnówkę lasów, młyn mógł
z wyjątkiem okresów suszy pracować bez przerw całe doby. Jedynie w niedzielę młyn nie pracował, za wyjątkiem agregatu prądotwórczego, który poza wytwarzaniem prądu do celów oświetleniowych ładował również akumulatory do radioodbiorników będących w posiadaniu coraz większej liczby mieszkańców Chojna.

W Chojnie dobowy przemiał zboża po przeprowadzonych modernizacjach wynosił od 2000 do 3000 kg. Zapotrzebowanie na mąkę miejscowej ludności było o wiele mniejsze od zdolności przerobowych młyna. W związku z tym Kozielscy kupili wóz na gumowych kolach do transportu maki i zaopatrywali w nią piekarzy we Wronkach. Był to pierwszy w Chojnie wóz na gumowych kołach.


Rodzina Kozielskich nad Wartą przy młynie

Bracia Kozielscy przebywali w Chojnie z matką, a ojciec pełniąc funkcję dyrektora cukrowni przyjeżdżał do nich od czasu do czasu. Krótko przed wybuchem II Wojny Światowej, bracia Kozielscy zostali zmobilizowani do wojska.
Młyn i gospodarstwo wydzierżawiają rodzinie Czajów z Wronek. Janusz Kozielski po wyjściu z niewoli dołącza do rodziny, która po opuszczeniu Chojna przed Niemcami schroniła się w Żychlinie u Heleny Vogt Kozielskiej, siostry Janusza, która w 1939r. wyszła za mąż za obywatela Szwajcarii W. Vogta (przedstawiciela handlowego koncernu Brown Boveri).

Po wybuchu wojny i wkroczeniu Niemców do Chojna rodzina Czajów została wysiedlona z młyna. W 1940 r. młyn Kozielskich zajął Niemiec z Chojna Walter Kuhl i zamieszkał z matką w zajętym gospodarstwie należącym do młyna.
Ze starych pracowników pozostał w młynie tylko pomocnik młynarski Władysław Kaczmarek. Rodzina Kuhlów miała drugi, o wiele mniejszy młyn w Chojnie na strudze Czarnoszyńskiej. Krótko przed wojną był on już nieczynny. Walter Kuhl był członkiem formacji SS noszącej czarne mundury i symbole trupich czaszek na czapkach. Były to elitarne formacje Hitlera, które odznaczały się dużym okrucieństwem w stosunku do podbitych narodów.
Nie wiadomo jaki był Walter Kuhl poza Chojnem, ale w stosunku do miejscowej ludności Chojna był bardzo ludzki.
Stale oświadczał, że dopóki on będzie miał młyn to ludziom w Chojnie chleba nie zabraknie. Na każde Święta, mimo zakazu władz niemieckich, Kuhl polecił Kaczmarkowi dawać ludziom pszenną mąkę na placek. Podczas całej niemieckiej okupacji młyn w Chojnie pracował na pełnych obrotach, a przed młynem często było tyle konnych furmanek jak na targu.
Do młyna w Chojnie przyjeżdżali rolnicy z odległych o około 20 km wiosek. W 1943 r. Walter Kuhl został skierowany do Jugosławii do walk z partyzantami i tam zginął pod koniec wojny.
Młyn dzięki Władysławowi Kaczmarkowi, który często z narażeniem życia dokonywał pokątnego przemiału zboża, w tym głównie pszenicy, gdyż Polacy nie mieli kartek na pszenne pieczywo. Kaczmarek nie przestrzegał również surowych niemieckich przepisów, zakazujących śrutowania zbóż chlebowych. Z produkowanej w Chojeńskim młynie maki wypiekano poza kartkowy chleb nie tylko dla Chojan, ale i całej okolicy. Część tego chleba była dostarczana ukrywającym się w lasach Puszczy Noteckiej Polakom oraz Rosjanom zbiegłym z niewoli niemieckiej.

W 1941 r. Janusz Kozielski przekracza zieloną granicę Generalnej Guberni i zamieszkuje u rodziny w Warszawie.
Pracuje na lotnisku Okęcie w Warszawie.


31 lipca 1944 r. w stopniu podchorążego AK walczy w powstaniu Warszawskim w początkowej fazie w Śródmieściu
ul. Książęca, Czerniakowska. W sierpniu przebywają na terenie przedwojennej ambasady USA u zbiegu ul. Pięknej
i Al. Ujazdowskich. We wrześniu na ul. Chopina i Al. Ujazdowskie. Po 15 września jest strzelcem rusznicy przeciwpancernej. Strzela do szczelin strzeleckich bunkra na polu Ujazdowskim.


Janusz Kozielski w czasie Powstania Warszawskiego na terenie byłej przedwojennej Ambasady Amerykańskiej

 


Janusz Kozielski w czasie Powstania Warszawskiego

 


Janusz Kozielski w czasie Powstania Warszawskiego

 


Janusz Kozielski w czasie Powstania Warszawskiego

 


W czasie Powstania Warszawskiego

 


Janusz Kozielski w czasie Powstania Warszawskiego

 

25 września 1944 r. Janusz Kozielski zostaje ranny od wybuchu pocisku z moździerza na ul. Nowogrodzkiej - ma przestrzelone płuco, wówczas zginęło kilku kolegów z jego oddziału, batalionu „Ruczek”. Przeniesiony na noszach, leżał
w szpitalu polowym w Al. Róż, tam odwiedza go siostrzenica Kazimiera Malanowska. Po upadku powstania trafia do obozu jenieckiego Łambinowice (okolice Opola – Nysy). Przebywa tam w szpitalu obozowym do kwietnia 1945 r.
Z uwagi na bardzo trudne warunki panujące w obozie, głód i choroby, nabawia się gruźlicy.

Po zakończeniu wojny wiosną 1945 r. odbiera go z obozu w ciężkim stanie i przywozi go do Chojna siostra Helena Vogt Kozielska z mężem W.Vogt (obywatel Szwajcarii). Janusz mając bardzo dobrą opiekę ze strony rodziny, jednak nie wraca do zdrowia. Dają znać o sobie obrażenia doznane w czasie działań wojennych w Warszawie przestrzelone płuco i dodatkowo nabyta gruźlica.

W. Vogt wprowadza w młynie bardzo rygorystyczne porządki. Osobiście stracił palec od ręki napinając pas transmisyjny. Zwolnił z pracy Władysława Kaczmarka, wobec którego Chojanie mieli dług wdzięczności, spowodowało to bojkot młyna przez wielu mieszkańców Chojna.

Sytuacja w młynie uległa radykalnej poprawie, kiedy z niewoli niemieckiej wrócił Lech Kozielski. Na gospodarstwo przy młynie wróciła również ich matka Kazimiera Kozielska.

Ta ponowna prosperita młyna, jak i w tysiącach podobnych prywatnych zakładów w Polsce rządzonej przez komunistów nie mogła trwać długo. W miarę okrzepnięcia nowych władz wszystko co prywatne musiało zniknąć.

15 maja 1948 roku Janusz Kozielski zostaje poproszony przez sąsiadów jako lekarz weterynarii, by przyszedł zobaczyć chorego konia, który nie może wstać. Janusz poszedł, chcąc pomóc, wykonał masaż wymagający dużego wysiłku, jak na jego stan zdrowia. Koń przeżył, natomiast on dostał krwotoku płuca i zmarł mając 36 lat. Został pochowany przy głównym ganku, nie opodal bramy, na cmentarzu parafialnym w Chojnie.

 

W pierwszych miesiącach 1949 r. mieszkańcy Chojna zostali zaszokowani wiadomością, że młyn i wszystkie jego urządzenia zostały zaplombowane. Było to równoznaczne ze skazaniem młyna na przedwczesną śmierć. Ludność Chojna, od wieków przywiązana do swojego młyna nie mogła się pogodzić z nie przemyślaną i nie mającą żadnych podstaw ekonomicznych decyzją władz.

Wracając do losów młyna w Chojnie należy wspomnieć, że jego zamknięcie przez ówczesne władze, bez zawiadomienia było pogwałceniem wszelkich zasad prawnych. W  zaplombowanym młynie znajdowało się przywiezione na przemiał zboże wielu rolników. Młynarz nie chcąc narazić rolników na straty zerwał plomby i wydał zboże. Za ten czyn został ukarany grzywną. Młyn w Chojnie, jak wiele mu podobnych, od czasu zamknięcia stoi nieczynny do dziś. Równolegle z zamykaniem młynów i innych zakładów prywatnych władze komunistyczne rozpoczęły politykę represyjną w stosunku do właścicieli większych gospodarstw rolnych. Wprowadzono restrykcyjne, obowiązkowe dostawy zboża i żywca po niskich cenach państwowych uniemożliwiających opłacalność produkcji rolnej. Rolników tzw. „kułaków” nie mogących wywiązać się z obowiązkowych dostaw karano więzieniem. W tej sytuacji, rodzina Kozielskich mając zamknięty młyn i liczne kłopoty z prowadzeniem gospodarstwa rolnego postanowiła sprzedać swoją własność. Była to chyba najbardziej niefortunna decyzja w ich życiu. Młyn wraz z gospodarstwem rolnym sprzedali za bardzo niską cenę wiosną 1956 r. Pół roku później, w październiku 1956 r. sytuacja gospodarcza w wyniku tzw. „przemian październikowych" radykalnie się zmieniła i na wsi nastąpiło ożywienie gospodarcze. Młyn z gospodarstwem kupił od Kozielskich rolnik spoza Chojna - Chwiejda. Ten po wycięciu kilku dębów i topoli i ich sprzedaży uzyskał taką samą cenę, za którą kupił posiadłość Kozielskich. Rodzina Kozielskich nie mogła później przeboleć swej niefortunnej decyzji sprzedaży swej własności.

 

Pamiątki po Januszu Kozielskim (zdjęcia) rodzina przekazała do muzeum Powstania Warszawskiego do redakcji Słownika Biograficznego Powstania Warszawskiego oraz do pana mgr Romualda Śreniawy Szypiowskiego (Archiwum Państwowe Miasta Stołecznego Warszawy).

Opracował: Jarosław Mikołajczak
na podstawie dokumentów i relacji Ewy Kozielskiej, Kazimiery Malanowskiej,
Joachima i Zygmunta Radziejów.